Zimą bakterie nie zasypiają

Jeżeli myślicie, że bakterie i wirusy znikają wraz z pojawieniem się minusowej temperatury, to jesteście w błędzie. Mróz nie dość, że nie unicestwia bakterii i zarazków, to jeszcze niektóre z nich wzmacnia. Wirus grypy może żyć w lodzie kilka lat, ginie zaś po ok. 8 godzinach w temperaturze +20 stopni. Jego szczepy w laboratoriach są w stanie wytrwać nawet przy -70 C.

Codzienny kontakt z bakteriami, drobnoustrojami, czy wirusami jest zimą nieunikniony. Bez względu na to, czy jedziemy komunikacją, czy jesteśmy w pracy, na uczelni, zarazić możemy się wszędzie, nawet tam gdzie czujemy się bezpieczni. O ile nie wszystkie bakterie są dla naszego zdrowia zagrożeniem, to problem pojawia się wtedy, gdy bakterie (np. z rąk) dostaną się do wnętrza naszego organizmu i nie będzie on w stanie ich zwalczyć. Jak się okazuje często siedliskami chorobotwórczych bakterii są miejsca i przedmioty, które wydają nam się bezpieczne, takie jak, kuchenne blaty, klamki, telefon komórkowy, klawiatura, tablet. Warto pamiętać więc nie tylko o dłoniach, ale także sprzętach, których używamy.

Zimą szczególne zagrożenie mogą stanowić miejsca skupisk ludzi, jak komunikacja miejska, biuro, przedszkole, a nawet centrum handlowe, w którym dziennie przebywają setki tysięcy ludzi. Musimy pamiętać, że dotykanie poręczy i uchwytów w autobusach, tramwajach, korzystanie z publicznej toalety na dworcach i lotniskach, to jedno z największych siedlisk zarazków. Jeżeli dodamy do tego fakt, że mało kto pamięta o regularnej higienie rąk, to i zimą możemy nabawić się zatrucia pokarmowego. Rotawirusy, które wywołują dolegliwości żołądkowo-jelitowe, są również groźne zimą. Idealnie radzą sobie w niskich temperaturach, a szczególnie w mrożonych produktach spożywczych. Niskie temperatury wręcz konserwują rotawirusy i umożliwiają im rozwijanie się. Właśnie to jest przyczyną częstego zachorowania zimą na grypę żołądkową.

Korzystając z oferty budek z hot dogami, kebabami, czy też odwiedzając restauracje zapominamy o tym, aby nasze dłonie odświeżyć i umyć. Często też nie mamy takiej możliwości ze względu na brak bieżącej wody. W takich miejscach najbardziej jesteśmy zagrożeni zarażaniem się salmonellą, czy też shigellą, które mogą sprawić, że nasze lunchowe wypady w czasie pracy zamienią się w koszmar.

Zakażenia bakteryjne mogą dawać różnorodne objawy – od niemal niezauważalnych, poprzez przejściowe osłabienie, po poważne schorzenia obejmujące nawet kilka układów naszego organizmu. Na najczęstszych chorób bakteryjnych zaliczamy salmonellozę, zakażenie gronkowcem złocistym i bakteriami kałowymi Escherichia Coli, również nieprzyjemne choroby układu pokarmowego, objawiające się gorączką, bólami brzucha, wymiotami i osłabieniem.

Jak zatem chronić się przed niewidzialnym zagrożeniem jakim są chorobotwórcze bakterie i to zimą? Najważniejszą zasadą jest regularne mycie rąk i przestrzeganie podstawowych zasad higieny. Według specjalistów, aby skutecznie pozbyć się drobnoustrojów z naszych dłoni należy myć je wodą z mydłem przez co najmniej 30 sekund, a następnie osuszyć je dokładnie czystym ręcznikiem. Co jednak w sytuacji, kiedy nie mamy dostępu do wody i mydła? Wtedy najlepszym i najwygodniejszym rozwiązaniem będą żele odświeżające, które pozwolą nam zachowanie czystości dłoni. Wystarczy nawet niewielka ilość. Dodatkowo małe i poręczne buteleczki zmieszczą się do plecaka lub torebki, zatem możemy mieć je przy sobie w każdej sytuacji!

CleanHands™ – skuteczność w odświeżaniu dłoni także zimą

Odświeżające żele do rąk CleanHands™ dzięki składowi pozwalają na utrzymanie higieny rąk, nawet tam gdzie nie ma bieżącej wody. Jednocześnie żel jest zupełnie bezpieczne dla skóry i zdrowia. Już mała kropelka żelu CleanHands™ wystarczy żeby skutecznie wyczyścić ręce, a tym samym ograniczyć ryzyko zarażenia.